Wywiad

Mądre wspieranie sztuki –  o działalności Towarzystwa Przyjaciół Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie.

Kim są tytularni Przyjaciele Muzeum? To pasjonatki i pasjonaci, dzielący się swoimi kompetencjami i zasobami, dyskutujący o możliwych kierunkach rozwoju, tworzą przyjazne i wspierające środowisko wokół instytucji. Przyjaciele sztuki. Towarzystwo nie tylko pozyskuje fundusze na zakup prac do zbiorów muzeum, ale prowadzi także szeroko zakrojoną działalność edukacyjną, charytatywną i sieciującą. O to, jak wygląda na co dzień kultura współpracy pomiędzy Przyjaciółmi a instytucją oraz o to, kto i w jaki sposób może dołączyć do tego grona, zapytałam koordynatorkę Towarzystwa, Katarzynę Prokesz i Michała Borowika, reprezentującego zarząd Towarzystwa. 

Sztuka Fundraisingu: Towarzystwo i Muzeum to dwie funkcjonujące w symbiozie, ale jednak odrębne osobowości prawne. Jak wygląda państwa współpraca od strony formalnej i prawnej? Jaka jest kultura tej współpracy w codziennym funkcjonowaniu i realizacji wspólnych zamierzeń?

Michał Borowik: Jeżeli chodzi o wzajemną kulturę i zasady współpracy pomiędzy Towarzystwem a Muzeum, przebiega ona bardzo sprawnie. Kontakt jest bardzo często inicjowany ze strony Muzeum, na przykład przez kierowników poszczególnych działów, ale my jako Towarzystwo również staramy się motywować pewne zdarzenia i sytuacje. Tutaj tak naprawdę nie ma określonej hierarchii, rozbudowanej struktury formalnej. Działamy na szeroko pojętych zasadach partnerskich. Jako Towarzystwo, jesteśmy ciałem wspomagającym działalność programową i edukacyjną, realizujemy cały wachlarz działań zapisanych w naszym statucie, które odzwierciedlają potrzeby Muzeum. Są to ostatnio między innymi projekty edukacyjne, jak digitalizacja filmów – archiwów domowych, czy też wspieranie Muzeum w organizowaniu aukcji charytatywnych. Ale jest to też budowanie społeczności wokół Muzeum, animowanie poszczególnych grup odbiorców. 

Katarzyna Prokesz: W odniesieniu do strony formalnej, pomiędzy Towarzystwem a Muzeum jest zawarta umowa o współpracy. Ramy współpracy wytycza również statut Towarzystwa i właściwie nasza umowa wynika bezpośrednio z niego. Przede wszystkim są w niej zapisy zobowiązujące Towarzystwo do wspierania Muzeum, zapewniania spójnej komunikacji, wpisywania się w działalność programowo – edukacyjną  w obszarze sztuki nowoczesnej, prowadzenia wspólnych akcji i przedsięwzięć, współpracy w prowadzeniu różnych form szkoleniowych, otwartości na inicjatywy Muzeum. Jest też oczywiście zapis o tym, że Towarzystwo będzie dążyć do przekazywania corocznie dla Muzeum kwoty wsparcia, która jest określona bieżącymi możliwościami. Nasza umowa jest rzeczywiście bardzo otwarta i dlatego w codziennej pracy polegamy na kontaktach z kierownikami działów, reagujemy na ich potrzeby i komunikaty, które często są nam przekazywane w nieformalny sposób. Nasza współpraca opiera się w dużej mierze na wzajemnej, bardzo koleżeńskiej komunikacji. 

SF: Współpraca pomiędzy wami jest efektywna dzięki partnerskich relacjom i wzajemnemu, dużemu zaufaniu. Dzięki tak wysokiej kulturze współpracy, struktura nie musi być bardzo sformalizowana?

MB: Nasza struktura nie jest hierarchiczna, staramy się wsłuchiwać w swoje potrzeby, jako Towarzystwo wychodzimy naprzeciw pomysłom Muzeum, ale sami też proponujemy różne przedsięwzięcia. Żywo dyskutujemy, reagujemy. Dzięki tej żywej komunikacji, nawet w okresie pandemicznym udało nam się zrealizować dwa duże projekty. Dbamy przy tym również o spotkania, o realny kontakt, w tym zwłaszcza w momentach podsumowań. Zawsze możemy liczyć na to, że ktoś z pracowników Muzeum w takich spotkaniach weźmie udział i w drugą stronę, kiedy dyrekcja Muzeum organizuje otwarcie wystaw, my jako Towarzystwo też w tych wydarzeniach czynnie uczestniczymy. Nie tworzymy sztucznych dystansów. Warto tu dodać, że wsparcie finansowe udzielane przez Towarzystwo na rzecz Muzeum objawia się również realizowaniem zakupów do kolekcji stałej muzeum. Od strony formalno prawnej odbywa się to na zasadzie darowizny na rzecz Muzeum. 

SF: Tym, co na pewno jest motywujące i ma wpływ na to, jak ta współpraca się układa, są wspólne cele. Czy mogą państwo uchylić rąbka tajemnicy, w jaki sposób są one uzgadniane, wypracowywane?

MB: W dużej mierze opieramy się na wachlarzu kompetencji, jakim dysponujemy. Skład zarządu Towarzystwa jest pod tym względem wyjątkowy, ponieważ każdy ma jakiś swoisty zasób kompetencji, którym dysponuje w relacji z Muzeum. Ja sam na przykład, przez wiele lat zajmowałem się pisaniem wniosków o dotacje oraz fundraisingiem np. w Muzeum POLIN. Podejmując współpracę z Towarzystwem, naturalnie zacząłem udzielać się w tym obszarze, pozyskując i koordynując realizację zadań ze środków publicznych. Muzeum, jako instytucja podległa pod Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, nie może być beneficjentem środków ministerialnych. Może to jednak robić Towarzystwo, dzięki czemu wzbogacamy ofertę edukacyjną Muzeum i staramy się jak najlepiej wpisywać w te obszary, które już wcześniej wymieniła Katarzyna. Dobrym tego przykładem jest Polskie Archiwum Filmów Domowych,  czy projekt adresowany do seniorów, realizowany z Towarzystwem “Ę”. Współpracujemy również z Fundacją Ocalenie w ramach aukcji charytatywnej Refugees Welcome – w tym roku odbędzie się już piąta edycja tej aukcji, której od początku byliśmy partnerami, a teraz już po raz trzeci jesteśmy jej współorganizatorem. 

KP: Ta aukcja jest bardzo ciekawa nie tylko z punktu widzenia Muzeum, ale przede wszystkim dla naszych członków. Wielu członków Towarzystwa jest zainteresowanych tematem kolekcjonowania sztuki. Akcja Refugees Welcome jest przykładem narzędzia, które pomaga nam połączyć te wszystkie wątki i wartości ważne dla Muzeum, z tematami interesującymi naszych darczyńców – z tej perspektywy jest ona bardzo ważna rzecz w naszej działalności. 

SF: Przy tym wątku ujawniło się wiele pozafinansowych celów, realizacja działalności misyjnej. 

KP: Jest to element naszej działalności edukacyjnej, o której chcemy myśleć bardzo szeroko. Zapraszamy na różne spotkania dotyczące artystów w galeriach prywatnych, angażujemy się bardzo aktywnie w Warsaw Gallery Weekend. Zapraszamy kolekcjonerów na rozmowy o ich kolekcjach. Wydajemy  edycje kolekcjonerskie, które są wstępem do kolekcjonowania, a jednocześnie bardzo popularnym i przystępnym sposobem, żeby mieć w swoim zasobie sztukę, nie sztukę “z Ikei”, ale prawdziwą sztukę. Jest to jak widać całe spektrum działań, w ramach których  przybliżamy ludziom zainteresowanym wiedzę, jaką sztuką warto się interesować. i Jednocześnie naszą misją jest by sztuka była szeroko dostępna.

SF: Jak wyglądała państwa praca w czasie kolejnych fal pandemii? Czy współpraca z Towarzystwem była dla Muzeum tym bardziej istotna? Czy pandemia wymagała dodatkowych środków lub działań?

MB: Zanim odpowiem, warto żebyśmy podkreślili tu bardzo ważny aspekt, jakim jest współpraca międzyinstytucjonalna. To, że jesteśmy podmiotem wspierającym Muzeum Sztuki Nowoczesnej, to nie wszystko. Współpracujemy też z innymi organizacjami i instytucjami, wspieramy między innymi Towarzystwo Zachęty czy Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN, nawiązaliśmy relacje z Galerią Studio, która ma siedzibę w Pałacu Kultury, współpracujemy z Muzeum Sztuki w Łodzi. Jest to bardzo ważny dla nas aspekt wspólnotowy. Zarówno nam, Towarzystwu, jak i Muzeum, zależy na tym aby stworzyć jak najbardziej pojemną sytuację. Edukować o tym, co robimy i pokazywać, że nikogo nie wykluczamy z naszego kręgu. Zależy nam na relacjach i pandemia właśnie pokazała, że te wątki wspólnotowe i próby łączenia sił mają przełożenie na bardziej efektywne działanie.

W czasie pandemii na pewno zintensyfikowaliśmy nasze działania online. Prowadziliśmy już wcześniej tego typu działania, ale pandemia skłoniła nas do poszerzenia ich tak, aby w ramach pakietów członkowskich w Towarzystwie, mimo wszystko realizować program, animować naszych odbiorców, być w kontakcie z osobami, które obserwują nasza działalność. W ramach takich działań programowych zrealizowaliśmy między innymi cykl wizyt w pracowniach artystów, które następnie udostępniliśmy w mediach społecznościowych, Realizowaliśmy również cykl “Przyjaciele pytają” , który miał na celu przybliżenie sylwetek naszych Przyjaciół. Przez to, że muzeum zostało wyłączone z pracy w czasie pandemii, sprzedaż tworzonych przez nas edycji odbywała się przez media społecznościowe. W ten sposób wsparła nas inicjatywa Polish Art Now, w ramach której nasze edycje były prezentowane i sprzedawane on-line. Był to dla nas, jako Towarzystwa, o tyle sukces, że mogliśmy wesprzeć w ten sposób artystów, którzy przekazali nam swoje dzieła. Tam, gdzie inni te fundusze ograniczali, my mogliśmy sobie pozwolić, aby przeznaczyć je na dofinansowanie działalności artystów w tym trudnym okresie. 

SF: Był to znacznie więcej niż gest solidarności, bo jednocześnie akcja ta znakomicie realizowała państwa misję, jaką jest promowanie kolekcjonowania sztuki.

MB: Absolutnie tak. Ludzie spędzali wtedy więcej czasu w internecie, co miało przełożenie na sukces sprzedaży. Jednocześnie, organizowaliśmy zdalnie aukcję Refugees Welcome, która również odniosła duży sukces sprzedażowy, choćby dzięki zaangażowaniu osób, które wcześniej kupowały nasze edycje kolekcjonerskie i w naturalny sposób przeszły do procesu zakupowego w ramach aukcji charytatywnej. Jest to takie sprzężenie, na którym szczególnie nam zależy. Sytuacja pandemiczna jeszcze bardziej uświadomiła nam potrzebę zadbania o kwestie, które są dla nas kluczowe, ważne, bliskie. Solidaryzowanie się, wspieranie artystów, łączenie się pomiędzy instytucjami czy organizacjami, próby jeszcze większego wyjścia naprzeciw oczekiwaniom odbiorców. Staramy się nie ograniczać jeżeli chodzi o tematy tabu, aktywnie angażujemy się na przykład w różnego rodzaju aspekty wspierania osób nieheteronormatywnych, czy mniejszości etnicznych. Poruszamy delikatne, newralgiczne tematy. O której z tych inicjatyw byśmy nie rozmawiali, jest to zawsze przede wszystkim synergia osób, chęci i wartości.

SF: Ale też charakterystyczne w tym jest patrzenie na rozwój działalności za każdym razem w bardzo szerokim obrazku, z uwzględnieniem perspektywy twórcy, perspektywy muzeum, ale też z myślą o zawieraniu szerokich sojuszy na rynku sztuki. 

KP: Podam bardzo konkretny przykład. Przy aukcji Refugees Welcome wypracowaliśmy swoistą formę prezentowania tych dzieł. Zawsze dużym wyzwaniem przy tego typu przedsięwzięciach jest zdobycie wysokiej jakości tekstów na temat dzieł. Korzystając z naszych przyjaźni z licznymi galerzystami i kuratorami, poprosiliśmy te osoby o przygotowanie krótkich tekstów na temat konkretnych prac. Tym samym osoby te stawały się darczyńcami, przekazując nam swoje teksty, a my otrzymywaliśmy wspaniały materiał, który mogliśmy zamieścić przy pracach, przekazać Fundacji Ocalenie, umieścić w katalogu. Takie działania są możliwe właśnie dzięki dobremu klimatowi współpracy w Towarzystwie, to pozwala nam budować często bardzo dużą rzecz, z malutkich elementów, gdzie każdy dokłada jakąś swoją cegiełkę. Czasem jest to właśnie przekazanie swojego tekstu, czasami opłacenie  składki, przekazanie nam 1% podatku, czasami kupienie edycji. Nie każdy może przekazać nam większa darowiznę, ale nawet z tych małych składek czy gestów dla nas wykonanych, możemy zbudować bardzo wartościową całość.

SF: Pozwala to na budowanie zaangażowania na bardzo różnych poziomach, z takim komunikatem, że każdy jest w tym procesie ważny. Chciałabym poświęcić w tym miejscu chwilę uwagi osobom, które Państwa wspierają, tytularnym Przyjaciołom Muzeum. Kim są, jakie mają motywacje, jak bardzo uczestniczą w tym, co się dzieje w Towarzystwie i w samym muzeum?

KP: Jest to bardzo indywidualna kwestia, kluczowa jest zasada, o której już wspominałam, że każdy może dać coś innego, każdy interesuje się innym obszarem, ma inne kompetencje. Najbardziej zaangażowane osoby to zarząd Towarzystwa. Są w nim osoby o bardzo różnych kompetencjach, na przykład nasza prezes, dr Aleksandra Auleytner jest prawnikiem, ma bardzo bogate doświadczenie zarówno w prawach autorskich, jak i wspiera nas we wszystkich sprawach prawnych. Michał zajmuje się pozyskiwaniem funduszy i pisaniem wniosków. Kolejna członkini zarządu, Helena Czernecka zajmuje się projektami edukacyjnymi Anna Tryc-Bromley wspiera m.in. działania Klubu Seniora, Krzysztof Nowakowski działa również w Radzie Muzeum, Kinga Szafrankowska  jest bardzo mocna w mediach społecznościowych, prowadzi swój kanał o podróżach i o sztuce. Katia Szczeka pracująca w dziale kolekcji Muzeum jest podstawowym łącznikiem z tą instytucją. Jak widać, każda z osób wnosi coś innego, wartościowego.  Ale jest też wiele osób, które nie chcą wejść do zarządu, ale bardzo mocno nas wspierają, przychodząc  na wystawy i udostępniając nam swoje materiały fotograficzne, promując nasze media społecznościowe. Są też osoby ze świata mediów, na przykład dziennikarze, którzy mogą nas polecić w ramach swojej działalności. Jest też bardzo wielu kolekcjonerów, którzy wywodzą się w różnych środowisk, w tym biznesowych i profesjonalnych – te osoby najczęściej wspierają nas darowiznami pieniężnymi. 

MB: Warto też wspomnieć o seniorach, jest to bardzo wdzięczna grupa, która jest zaangażowana w nasze działania programowe. Staramy się poszerzać ofertę senioralną, w tym aby członkostwo było bardziej przystępne dla seniorów, którzy mają niższe emerytury. Tak samo nawiązujemy relacje ze środowiskiem akademickim, możemy pochwalić się tym, że nasze Towarzystwo, biorąc pod uwagę aspekt metryki osób, które je tworzą, jest stosunkowo młode. Do tego, co powiedziała Katarzyna dodałbym, że na pewno nasi Przyjaciele to osoby, którym bliska jest idea Muzeum Sztuki Nowoczesnej, czują silną potrzebę dołożenia swojej cegiełki do nowo powstającego budynku. Ale też na pewno są to osoby, którym nie wystarcza zwykła oferta kulturalna na rynku, potrzebują dodatkowych wrażeń i my staramy się te dodatkowe wrażenia zapewniać. Z racji tego, że Muzeum mieści się w Warszawie, większość naszych członków to osoby z Warszawy, choć przy okazji pandemii obserwowaliśmy przypływ osób z innych części Polski. Planujemy i realizujemy też działania poza stolicą, żeby trochę zdecentralizować tę sytuację. Uczestniczymy w różnych targach, staramy się bywać na światowych, ważnych wydarzeniach na rynku sztuki. Jest to bardzo szeroki wachlarz i tak naprawdę profil grup docelowych jest tak adekwatnie do tego szeroki. Obserwujemy, że grupa wspierających nas podmiotów instytucjonalnych jest bardzo konkretnie sprofilowana, są to kancelarie i środowisko prawne, finansowe i lekarskie. 

KP: Warto na pewno podkreślić, że największą grupą naszych darczyńców są osoby fizyczne. Nawet w przypadku współpracy z firmami, inicjatywa przeważnie wychodzi  od jednej konkretnej osoby, właściciela firmy, który chce nas wspierać. Bardzo ważnym wydarzeniem, przy którym kluczowe jest wsparcie prywatnego darczyńcy, jest akcja Friend of a Friend – jest ona organizowana przez kilka, do kilkunastu warszawskich galerii, które mają kontakty na arenie międzynarodowej i na to wydarzenie zapraszają galerie zagraniczne, które prezentują zagranicznych artystów  w Warszawie. Jest to coś w rodzaju mini targów, wymiany międzynarodowej. Galerie zagraniczne mają udostępnione bezpłatnie przestrzenie w warszawskich galeriach nieodpłatnie  i podobny mechanizm funmcjonuje w druga stronę, polskie galerie mogą się prezentować za granicą. Nam jako Towarzystwu udało się pozyskać sponsora nagrody dla całej imprezy – Friends’ Art Prize . Ufundowała ją członkini zarządu Towarzystwa, która przeznacza rocznie dziesięć tysięcy euro  na zakup do muzeum wybranych prac, prezentowanych w ramach tego wydarzenia. Jest to bardzo wartościowa formuła, w której każdy jest wygrany: korzystają galerie polskie i zagraniczne, korzysta muzeum, korzysta nasze Towarzystwo. Na pewno nagroda sprawia, że jest to bardziej mobilizujące dla zagranicznych galerii niż w przypadku imprez, gdzie takiej nagrody nie ma. Była to początkowo inicjatywa Towarzystwa, ale pozyskanie co roku takiej kwoty nie było łatwym zadaniem. W pewnym momencie dołączyła do nas  Helena Czernecka , która podjęła się tego jako swojej misji i w ten sposób uczestniczy w życiu naszego Towarzystwa. Tego rodzaju wsparcie jest dla nas bardzo ważne. Bardzo szczególną grupą są dla nas Polacy mieszkający za granicą, którzy są bardziej otwarci na działania filantropijne. W procesie pozyskiwania funduszy liczy się uważność na indywidualne potrzeby darczyńców. Na to, w jaki sposób chcą współpracować, co im sprawia satysfakcję. Jest to grono pasjonatów, dla których sztuka jest językiem komunikacji ze światem, w ten sposób tworzą swoją własną tożsamość. A my stwarzamy do tego przestrzeń. 

SF: Puentując, chciałabym zapytać, jak to jest teraz w Polsce z tym mądrym wspieraniem sztuki? Jakie tendencje Państwo obserwują? 

KP: Na pewno polskie środowisko jest coraz bardziej ciekawe tego, co się dzieje na świecie. Dawniej aż tak wiele osób nie było zainteresowanych zagranicznymi targami czy imprezami, większość odbiorców skupiała się na polskiej sztuce. W tej chwili obserwuję bardzo duże zainteresowanie zarówno wyjazdami na wystawy, biennale jak i targi. Chcemy móc się porównać, chcemy być bardziej obyci, chcemy mieć wiedzę o świecie wynikającą z własnego doświadczenia. 

MB: Muzeum zaprasza do współpracy nie tylko artystów polskich, ale też międzynarodowych. Wystaw indywidualnych jest stosunkowo niewiele, ale ich program jest tak wyważony, aby prezentować artystów z różnych stron. W przypadku wystaw przekrojowych, tematycznych, jak aktualna wystawa, one też zawierają zawsze aspekt międzynarodowy. Prezentujemy lokalność w kontekście globalnym. To, co możemy obserwować w świecie sztuki, ale też w relacjach sztuki i biznesu, to że świadomość odbiorców znacząco rośnie. Zarówno przedsiębiorstwa, jak i przeciętny konsument kultury, jest już bardziej wybredny, zaawansowany. Konsumenci kultury więcej wiedzą i więcej widzą. Znaczenie mógł mieć tu czas pandemiczny, przekładający się na zwiększenie dostępu do pewnych informacji. Internet ma olbrzymi wpływ na rynek sztuki, świat sztuki i profil naszej działalności. Wzrost świadomości u odbiorców sprawia, że stawiają coraz częściej na jakościowe działania, niż ilościowe, Świat kultury i sztuki jest w stanie dostarczyć właśnie tych wartości jakościowych. Poprzez internet zwielokrotnił się dostęp do świata sztuki, wszystko przyspieszyło i my też musimy się “uwalniać” od lokalności, od działań czysto analogowych, stawiamy coraz większy nacisk na działania cyfrowe. I to znowu przejawia się na wielu poziomach, od tego najbardziej praktycznego, jak w kwestiach administracyjnych – będziemy na przykład zupełnie odchodzić od papierowych kart członkowskich na rzecz cyfrowych, nie tylko po to, aby usprawnić czynności administracyjne, ale również ze względu na ekologię, troskę aby zostawić po sobie jak najmniejszy ślad węglowy. Analizujemy trendy, a w oparciu o te analizy wytyczamy własne rozwiązania. 


KP: Dodam w tym miejscu, że wprawdzie tak wiele działań przenosi się do sfery cyfrowej, a jednak obserwuję że jest bardzo duży, szczególnie po pandemii, głód spotkań osobistych, wycieczek , obcowania ze sztuką w sposób bezpośredni. Odnotowaliśmy bardzo duże zainteresowanie wyjazdami do muzeów w Łodzi, Dreźnie czy Wrocławiu, gdzie można było zobaczyć sztukę nie przefiltrowaną przez żaden ekran, a przy okazji spotkać się z ludźmi o podobnych zainteresowaniach. Internet i prezentowane w nim informacje zaspokajają potrzebę wiedzy, ale potrzebę faktycznego przeżycia dostarcza dopiero przyjście na wystawę, spędzenie czasu w muzeum. Rzeczywiście trzeba i warto się jak najwięcej więcej komunikować przez internet, ale jest jednocześnie bardzo duża potrzeba tego, żeby obcować ze sztuką fizycznie, Widać to było po Warsaw Gallery Weekend, kiedy to pomiędzy kolejnymi falami pandemii, zainteresowanie było ogromne, znacznie wyższe niż do tej pory. Ludzie tęsknią do sztuki.

JEŻELI ZAINTERESOWAŁA CIĘ DZIAŁALNOŚĆ TOWARZYSTWA, ZAJRZYJ TUTAJ:

Strona internetowa Towarzystwa

FB Towarzystwa

JEŻELI CHCESZ DOŁĄCZYĆ DO GRONA OSÓB WSPIERAJĄCYCH TOWARZYSTWO, TUTAJ ZNAJDZIESZ INFORMACJE NA TEN TEMAT:

Zostań Przyjacielem Muzeum

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *